niedziela, 13 sierpnia 2017

Bałkany 2015 - Grecja na dwóch kołach - dzień 15

Dzień 15 - 10 wrzesień 2015
Grecja (359 km)


Rano wczesna pobudka. Leje. Pogoda typowo barowa, a my plan napięty. Postanawiamy się spakować w tym deszczu i na jednym moto pojechać zwiedzić Monastyry (klasztory) a następnie wrócić po drugie moto i kierować się już na granicę z Bułgarią.






 










Jeśli chodzi o Monastyry, to są to prawosławne klasztory umiejscowione na szczytach formacji skalnych. Jest ich dokładnie 6. Cztery z nich to klasztory męskie i dwa żeńskie. Pierwszy klasztor założony został w 1336 r. Początkowo wszystkie materiały do budowy i samych mieszkańców wciągano na linach - nie było do nich innego dostępu. Teraz dla wygody turystów zostały wybudowane drogi prowadzące bezpośrednio do każdego z klasztorów.
1. Ajos Nikolaos (Świętego Mikołaja Odpoczywającego)
2. Ajos Stefanos (Świętego Stefana)
3. Ajos Triados (Świętej Trójcy)
4. Megalo Meteoro (Wielki Meteor, Przemienienia Pańskiego)
5. Rusanu (Rusanu, Świętej Barbary)
6. Warlaam (Warłama).

Klasztor Świętego Mikołaja Odpoczywającego - najmniejszy z klasztorów. Prowadzi do niego 80 bardzo stromych stopni. Źródło zdjęcia - wikipedia.

Klasztor Świętego Stefana - żeński klasztor do którego prowadzi podwieszany most. Źródło zdjęcia - wikipedia.

Klasztor Świętej TrójcyŹródło zdjęcia - wikipedia.

Klasztor Wielki Meteor, Przemienienia Pańskiego - najstarszy i najważniejszy klasztor. Do jego wnętrza prowadzą 192 wykute w skale schody. To właśnie ten klasztor postanowiliśmy zwiedzić (niestety tylko ten z powodu braku czasu). Źródło zdjęcia - wikipedia.

Klasztor Rusanu - żeński klasztor. Aby się do niego dostać trzeba przejść przez wykute w skale schody i dwa mostki nad przepaścią. Źródło zdjęcia - wikipedia.

Klasztor Warłama - stoi na drugiej najwyższej skale. Prowadzą do niego schody o około 100 stopniach. Kiedyś można było się do niego dostać systemem drabin nad przepaściami. Źródło zdjęcia - wikipedia.

Tak jak już wspominałam, postanowiliśmy zwiedzić główny klasztor - Wielki Meteor, Przemienienia Pańskiego. Żeby go zwiedzić, obowiązkowo mężczyźni muszą mieć długie spodnie a kobiety długie spódnice. Dlatego też na dzień dobry założono mi spódnicę :P.





















  

  
   




  



Oczywiście kupiliśmy naklejki i magnesiki. No i ja skusiłam się na bransoletkę - gość był tak przekonujący, że dałam mu sobie ją wcisnąć :P. Marcin pobawił się trochę na szutrach niedaleko klasztoru...





No i postanawiamy wracać po mój motocykl i ruszać dalej w trasę.

Po drodze szukamy stacji i jakiegoś jedzenia - nic nie ma. Musimy się zadowolić jakimś przydrożnym syfem... Przekroczenie granicy z Bułgarią bardzo dobrze jest widoczne na filmiku znajdującym się na końcu relacji. Setki ciężarówek... na szczęście nam udaje się to w miarę sprawnie zrobić. 
Jest już wieczór więc postanawiamy znaleźć nocleg przed Mielnikiem. W ogóle jak wjechaliśmy do Bułgarii od razu rzucił się w oczy zupełnie inny klimat i inna architektura. Domy stały się biedniejsze. Kobiety w chustach. Jeśli chodzi o materiał domów, to głównie były to gliniane cegły. Bardzo ciekawie to wygląda. Dojeżdżamy do miejscowości Kromidowo, gdzie według internetu powinien być jakiś kemping. Na miejscu Marcin zagaduje miejscowych o kemping - wszyscy wiedzą :). Jeden kemping we wsi :P. Dojeżdżamy, dzwonimy, pies szczeka i nic. I tak próbujemy, próbujemy i nic. W końcu otwiera nam Amerykanin. Amerykanin w Bułgarii? O co kaman? Dogadujemy się na 10 euro. Na dworze mieli rozłożony swój namiot z całym wyposażeniem, no to postanowiliśmy że tam się przekimamy. W domu w środku wzięliśmy prysznic i rozwiesiliśmy niedoschnięte pranie (ciągle przecież padało).


Poczęstowaliśmy Mathewa malinówką. On zaś odwdzięczył się śliwowicą. Ja nie chciałam, a Marcinowi ciężko coś wchodziło :P. Okazało się, że nie jest właścicielem, tylko robi tu remont. Jest specjalistą od glinianych cegieł właśnie :). Właściciele mają wrócić jutro...